29 stycznia 2016

Najukochańszy zamek ever - czyli znowu w Górach Sowich

Nie wiem jak to wygląda u Was drogie dziewczęta, ale Ja gdybym miała być księżniczką to zaanektowałabym zamek Grodno w Zagórzu Śląskich. Jest to zamek, który kocham miłością nie znającą żadnych granic czy ustępstw odkąd odwiedziłam go po raz pierwszy, czyli jak miała pewnie te parę lat. A było to już parę dziesiątek lat temu ;)

Wracając z Gór Suchych padło hasło odwiedźmy Grodno. Hasło padło więc jedziemy.
Dojeżdżamy do Zagórza Śląskiego - niewielkiej, ale malowniczo położonej miejscowości niedaleko Świdnicy, pomiędzy Górami Sowimi i Czarnymi.

Auto zostawiamy w Zagórzu Śląskim i udajemy się w kierunku Zamku Grodno



Zamek usytuowany jest na Górze Choinie (450 m n.p.m). Góra i teren wokół niej tworzą rezerwat przyrody Choina. 



Do zamku możecie zielonym szlakiem wprost z Zagórza Śląskiego (bardzo krótka trasa ok. 15 minut). 



Ponieważ nasza wizyta była w czasie gdy okolica była przykryta gruba warstwą śniegu, nie zdziwiliśmy się, że pod spodem znajdował się lód. 



Tutaj pomocne okazały się nałożone na buty raczki i zabrane kije trekingowe, którymi można było się podeprzeć i nie zjechać w dół. Szczególne przydatne okazały się przy zejściu.  




Kijki które widać na zdjęciu (zdjęcie niestety pochodzi z późniejszego wyjazdu w Karkonosze, ale tam sytuacja była podobna śnieg a pod nim lód) pochodzą ze sklepu Decathlon (link) i sprawdzają się jak na razie doskonale. Łatwo się składają i rozkładają - co jest dość istotne gdy nie chcemy ich ciągle nosić w rękach, a potrzebujemy przypiąć np. do plecaka. Fajnym patentem okazała się regulacja uchwytów schowana w końcówce rączki. W okresie zimowym polecam zabierać talerzyki do śniegu (kije się tak nie zapadają).

Obiekt składa się z zamku dolnego czyli dawnego podzamcza, z zamku górnego z wieżą widokową, a także trójskrzydłowego budynku z dziedzińcem. 





Na teren zamku wchodzimy przez budynek bramny, który jest bogato zdobiony dekoracją sgraffitową. 





 Dolny zamek (podzamcze) jest to dziedziniec otoczony blankowanym murem i basztami. 





Wstęp na część podzamcza jest bezpłatna. Jeżeli chcemy zwiedzić część muzealną (budynek) i wejść na wieżę widokowa należy na dziedzińcu zakupić bilet wstępu. Zamek można zwiedzać samodzielnie, albo skorzystać z usług przewodnika. Ze względu na swoje "twórcze" wykształcenie zwiedzam w wersji bez przewodnika, ale warto posłuchać czasami lokalnych legend ;) Moja ulubiona z czasów dzieciństwa to ta o księżniczce, która wybrzydzała w adoratorach. Szkielet księżniczki od lat niezmiennie "wita" gości w lochach zamku.



Cześć muzealna zamku to dość skromne zbiory mebli, malarstwa i rzemiosła. Ale fantastycznie pozwalają się wczuć w klimat mieszkańca takiej twierdzy. Od mojej ostatniej wizyty uruchomiono również nową wystawę w piwnicach zamku - urządzono tam historyczną salę tortur.







Będąc na zamku należy obowiązkowo (!) wejść na wieżę widokową. Widoki zapierają dech w piersiach. 



Najlepszych komentarzem mogą być słowa towarzyszącej mi podczas tej wyprawy K., która pio raz pierwszy była na ów zamku: " To najpiękniejszy widok z wieży zamkowej jaki widziałam". Proszę Państwa - lepiej zareklamować nie można ;)




Po zwiedzaniu warto udać się na zasłużoną kawę i coś słodkiego. Tym razem wybór padł na "Fregatę" w Zagórzu Śląskim. Tak jak K. zareklamowała widok z wieży zamkowej, tak Ja zareklamuję ich wyroby - błogostan na podniebieniu. Cudna kawa i niebiański sernik w pięknie zaaranżowanych wnętrzach, to było to czego potrzebowaliśmy. 




Niewątpliwym plusem restauracji jest jej położenie i historia. 
W 1914 r. na rzece Bystrzycy wybudowano zaporę, a na brzegu jeziora wybudowano schronisko które nazwano "Neue schlesische Baude", W latach 20-tych budynek zastąpiono nowym większym budynkiem o nazwie "Schlesiertalbaude". I właśnie w tym obiekcie znajduje się dzisiaj "Fregata". Zimą możecie podziwiać cudowne widoki z okien restauracji, ale w cieplejszych okresach polecam spożywanie serwowanych dobroci na tarasach, z których można podziwiać zaporę i jezioro. 

No cóż wszystko co dobre się kończy, więc i My udajemy się w kierunku Wrocławia.





ps. K i B - dziękuję za doskonałe towarzystwo :)






  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz