15 września 2015

Skopiec, Kolorowe Jeziorka i Miedzianka - rewelacyjna trójca na leniwy weekend :)

Przygodę ze Skopcem już jakiś czas temu rozpoczęliśmy. Poszukiwania były wytrwałe - zdobyliśmy wtedy Baraniec (723 m n.p.m) i jak się okazało Skopiec. Tego, że zdobyliśmy Skopiec pewni nie byliśmy, bo oprócz mini, mikro tabliczki i wewnętrznego przekonania że to to nic innego o tym nie świadczyło. Szczególnie, że po jakimś czasie przegrzebaliśmy parę stron w internecie i wszędzie była piękna tablica z nazwą szczytu - której my nie uraczyliśmy.
Tym razem stwierdziliśmy, że nie opuścimy tego terenu do czasu, aż nie odnajdziemy szczytu, który będzie widocznie oznaczony. 

Tym razem wycieczkę rozpoczęliśmy we wsi Komarno (to z założenia miała być leniwa sobota, bez jakiegokolwiek nawet udawania, że jesteśmy turystami-sportowcami robiącymi niezłe odległościówki ). Auto możecie zostawić we wsi i kierować się dalej żółtymi tabliczkami. 

Szczyt znaleźliśmy, dokładnie z tym samym miejscu gdzie byliśmy ostatnio. Po prostu w międzyczasie szlak "dorobił" się oznakowania, a szczyt tabliczki ;) 



Nie jest to szczyt z którego możecie się spodziewać zapierających dech w piersiach widoków, ale jak już dojdziecie do drogi, która prowadzić Was będzie do Komarna Waszym oczom ukaże się taki widok ja na tym zdjęciu :)


Podniesieni na duchu tym "odkryciem" wybraliśmy się do znajdujących się dosłownie rzut beretem Kolorowych Jeziorek. Tutaj jak głosi przeczytana w przewodniku informacja - źródełek jest sztuk 4, każde w innym kolorze ze względu na występujące w ziemi związki chemiczne. Mamy żółty staw, jeziorko w kolorze czerwonym, niebieskim i zielonym. 

Niestety w wyniku panujących w te wakacje upałów dane nam było tylko nacieszyć się barwą dwóch - czerwonego (które było rudawe) oraz niebieskiego, które było pięknie turkusowe. 





Dla tych z Was z bogatszą wyobraźnią - ta urocza dziura w lesie to zielone jeziorko ;)


Niestrudzeni minęliśmy jeziorka i udaliśmy się w kierunku Wielkiej Kopy (871 m n.p.n).  Na szczycie jest tablica informacyjna i pozostałości (czyli fundament) wieży widokowej, która dawniej się tu znajdywała. 


Wracamy tym samym szlakiem na parking, gdzie jest zaparkowane nasze auto (auta osobowe 10 zł/dzień - miłe Pan przy szlabanie informuję, o wyschniętych jeziorkach, więc nie byliśmy zszokowani ich nagłym brakiem).
Pogoda dopisywała, ludzi na szlaku prawie nie było. Całkiem przyjemny szlak do pospacerowania na spokojną sobotę. 

Uduchowieni truptaniem po powrocie na parking, szybko podjęliśmy decyzję dotyczącą dalszego kierunku zwiedzania - MIEDZIANKA !!!

Miedzianka to miejscowość, która była a której nie ma. Jej historia była ściśle związana z odkrytymi tutaj w 1156 r. złożami rud żelaza. Przez setki lat miejscowość rozwijała się i jej rozwój był związany głównie z górnictwem oraz tkactwem. Niestety rabunkowy sposób prowadzenia prac górniczych po II wojnie światowej doprowadził do powstania znaczących szkód górniczych. I tak po ponad 450 latach istnienia, podjęto decyzje o całkowitej likwidacji Miedzianki. W 1967 r. żołnierze wysadzili kościół ewangelicki. Wprowadzono zakaz budowy nowych domów i remontowania starych. W latach 70-tych ostatecznie przesiedlono ludność osady, a pozostałości budynków zostały zniszczone. 

Obecnie cześć domów jest zamieszkała i pojawiają się nowe zabudowania. Jednym z nich jest Browar Miedzianka



Miejsce, które można określić jakoś coś pośrodku "niczego". Fantastyczna nowoczesna architektura, cudowny widok na okoliczne rudawskie pagórki, przepyszne warzone na miejscu piwo i bardzo smaczne jedzenie, a wszystko serwowane przez uśmiechnięta ekipę Browaru - czy trzeba coś więcej, żeby doskonale zakończyć tak przyjemny dzień ??



Czyż leniwe rudawskie soboty to nie jest coś wspaniałego ??? :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz