28 stycznia 2014

Na wschód...

I znowu zbliża się wyjazd w Bieszczady. A wyjazd ww Bieszczady to zawsze była też wizyta na Ukrainie. 

Czy tym razem też będzie można tam spokojnie pojechać to się okaże, a tym razem kilka migawek z ostatnich wyjazdów do Lwowa. Miasta które za każdym razem mnie zaskakuje i odkrywa coś nowego. Ale to takie migawki z podniesioną głową bo jak podniesiesz głowę często zobaczysz więcej ;) 











4 komentarze:

  1. Lwów lubię, bo mam tam sporo znajomych i miłe to miejsce, już kilka razy byłam:)
    a teraz na Ukrainie tyle się dzieje...

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie :) raz, że miasto ma w sobie urok. A dwa, że tez mam tam znajomych :) no i moje ukochane krówki ;) ale faktycznie teraz tyle się tam dzieje...

    OdpowiedzUsuń
  3. To lada chwila i u mnie. Jak ja kocham to miasto. Czuję się tam tak swojsko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeździłam tam jako dziecko. Babcia zawsze mnie zabierała, jak jechała do swoich koleżanek. Pamiętam tylko piękne budynki i psa Sabę :) Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się teraz zobaczyć to wszystko jeszcze raz na oczy. Raczej ciągnie mnie w inne strony, dlatego chętnie poczytam i pooglądam Twoje zdjęcia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń