14 maja 2013

Na Bawarię, do Monachium

Co roku o tej porze wybieramy się w podroż do Morimondo. W tym roku jednak zmiany spowodowane remontem i przeprowadzką troszkę pozmieniały mi w kalendarzu. Ale wspomnienie Monachium ostatnio do mnie przyszło - w ramach akcji uporządkuj zdjęcia. Więc i Was zapraszam do małego spaceru.

    



      


To był cały dzień zwiedzania, z chwilą wytchnienia na mały posiłek. Ale z taką ekipą jaką tu spacerowałam, mogłabym spacerować dużo dłużej. Hmm czy jeszcze raz bym tam wróciła - nie wiem. Ale miasto mi się bardzo spodobało, a szczególnie połączenie współczesnych form, i faktur z istniejącą starą tkanką budowlaną miasta.





 Byłam też pod wrażeniem "skarbów" zgromadzonych w muzeum narodowym - w szczególności w dziale" średniowiecze". Najdłużej chyba utknęłam przy tkanych gobelinach. Ale jak tu nie utknąć, jak się i samu tka ;)





Przyznam, że ten jeden dzień  minął za szybko.



                            



7 maja 2013

Grodziec

Na bazaltowym, powulkanicznym, dość stromym wzgórzu (389 m n.p.m) w przeuroczej scenerii wznosi się budowla, która widać już z daleka - Zamek Grodziec. Początki zamku datowane są już na XIV w. Prze kolejne lata rozrastał się, zmieniał właścicieli, popadał w ruinę, był odbudowywany. Obecny kształt zawdzięcza przebudowie z lat 1906-1908 wedle projektu Bodo Ebhardta (tak tego Bodo Ebhardta). Projektant podszedł do tematu dość swobodnie, a do przebudowy wykorzystał detale z innych zamków - ale umówmy się, że zamek świetnie "udaje" w większości średniowieczny ;)




Miejsce oddalone, położone niby daleko, ale naprawdę fajne na taki szwędany dzień, albo jako doskonały punkt do tzw. objazdówek po terenie. Na zmotoryzowanych - można podjechać autem, prawie pod samą bramę główną. Ale droga jest baaardzo wąska i kręta, więc polecam rozwagę, bo z góry też często zjeżdżają auta, a z mijanką ciężko ;) Osobiście polecam zostawić auto na dole i spacerkiem wejść na górę. Sam zamek robi wrażenie. Wnętrze - tu różnie. Jego przestrzeń zachwyca. Wystrój - dla mnie osobiście współczesny wystrój jest w klimacie mydła i powidła i lepiej by było, gdyby go nie było. No ale to moje prywatne zdanie. Mimo wszystko warto zapłacić te 9 zł i wejść do zamku, przespacerować się krużgankami, pozwiedzać udostępniane sale (tylko część), donżon. Z najwyższych kondygnacji zamku są przecudowne widoki. 

      



Nie zwracamy za to uwagi na częściowy bałagan na dziedzińcu, żeby nie psuć sobie widoków. Na miejscu działa też schronisko, więc jest to tez fajna opcja, żeby pojeździć rowerami po okolicy, bez konieczności wracania wieczorem do domu (lojalnie uprzedzam, na ciepłą wodę jeszcze w kranie nie trafiłam, ale było czysto, schludnie i ciepło).





Wygrywajki

Kołnierzyki kojarzą mi się zawsze dobrze. Chociaż nie jest ze mnie żaden modowy zwierz (no chyba, że mówimy o wyprawie do sklepu sportowego ;P) to kołnierzyki są " must have". Kołnierzyki to szyk, klasyka i wspomnienie dzieciństwa. Dlatego jak u Weroniki pojawiło się kołnierzykowe Candy - no to musiałam spróbować. I co?? I wygrałam :D A teraz ciężki wybór - jaki fason, jaki kolor :) 


miłego dnia :))

2 maja 2013

Majóweczka


Jak Ja lubię wiosnę. Wszystko budzi się do życia. Zieleń szaleje. I to wiosenne powietrze. Rześkie,  świeże, napełniające pozytywną energią po tak długiej zimie :)