24 grudnia 2013

Wesołych !!!!!

Moi Drodzy,

z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam szczęścia, zdrowia, radości z każdego nadchodzącego dnia. Potrzebnego czasami świętego spokoju, ale i też spokoju ducha. Odwagi w spełnianiu marzeń. Wielu nieprzetartych szlaków, żeby nieustannie towarzyszyłam Wam przygoda odkrywania czegoś nowego.

Magdalena




20 grudnia 2013

11 Krakowski Festiwal Górski

Na ten Festiwal miałam w ogóle nie jechać i tylko totalny przypadek sprawił, że się jednak tam pojawiłam. Mogąc wybrać się na tylko na jeden dzień, zdecydowałam się na niedzielę. Chociaż muszę przyznać, że wybór był ciężki. Według programu, każdy dzień obfitował w niezwykłości. 


O samym Festiwalu mogą mówić liczby, a prezentują one się tak :
- prawie 5 tysięcy uczestników,
- 30 zagranicznych i polskich prelegentów,
- prawie 40 filmów na ekranie (z czego 16 zgłoszonych do Międzynarodowego Konkursu Filmowego),
- ponad 80 festiwalowych wydarzeń, 
-10 paneli dyskusyjnych,
- ponad 40 firm, które prezentowały kilkaset produktów na kiermaszu
- i ponad 100 oficjalnych dziennikarzy z akredytacją.
Robi wrażenie ??

Niedzielny program przewidywał warsztaty dotyczące wspinania i górskich aktywości zimowych, prelekcję Rafała Sławińskiego o pierwszym wejściu na K6 West i prelekcję Adama Bieleckiego i Artura Małka o pierwszym zimowym wejściu na Broad Peak. Oczywiście nie zabrakło filmów z Polskiego i Międzynarodowego Konkursu Filmowego. 

Nie ukrywam, że z z sympatią i uśmiechem oglądałam film o Arturze Hajzerze. 
Natomiast bardzo czekałam na prelekcję Adama Bieleckiego i Artura Małka. O Broad Peak słyszeli wszyscy, wypowiedzieli się chyba też już wszyscy. Natomiast pomimo tego, że niedawno słyszałam opowieści Adama Bieleckiego - na Dniach Lajtowych w Karpaczu, to ta prelekcja dodała dodatkowego spojrzenia na tą wyprawę. Oczami Artura Małka. Osobiście, uważam się czuję przesyt tą nagonką. Natomiast zarówno Artur Małek jak i Adam Bielecki, potrafili pokazać, że wszyscy uczestnicy wyprawy byli wspaniałymi osobami. Że ta wyprawa to nie tylko porażka, to przede wszystkim sukces i pomimo tragedii, która się tam rozegrała, to był też dla nich wszystkich wspaniały, wspólnie spędzony czas.

źródło: tu

Ponieważ czas nas gonił, nie zdecydowałyśmy się zostać na ogłoszeniu wyników Konkursów FIlmowych. Wyniki czytałam wracając do domu. Grand Prix KFG 2013 przyznano dla filmu "High Tension".



A Kraków?? Kraków zawsze jest piękny. Szczególnie w grudniu, gdy jest oświetlony ferią światełek, ozdobiony choinkami i pachnie atmosferą Świąt Bożego Narodzenia.



11 grudnia 2013

Pradziad i ostatnie ciepłe górskie wspomnienia

Zawsze gdy bliża się weekend pada pytanie - gdzie tym razem? I tym razem odpowiedź była prosta - tam gdzie Iwo była ostatnio, czyli na Pradziada :)

Jedziemy do Karlovej Studanki. Oficjalnie w przewodniku napisali, że jest to miejscowość uzdrowiskowa w Jesenikach. 

Jest to dawna osada górnicza, w której wydobywano rudy żelaza.  Jak dla mnie jest to przecudna miejscowość uzdrowiskowa, położona na magicznej wysokości 800 m n.p.m, która sprawia wrażenie jakby ząb czasu jej nawet nie naruszył. 
Z ciekawostek warto dodać, że jest to druga najmniejsza miejscowość Republiki Czeskiej. A ponieważ przyjechaliśmy dość wcześnie rano, zanim na szlak idziemy na spacer po miejscowości - jak się potem okaże było to mądre posunięcie ;)


W trakcie spaceru trafiamy do urokliwego budynku pijalni wody mineralnej. Oczywiście - degustujemy. No dobrze - Ja degustuję, bo moi współtowarzysze jacyś oporni tacy ;) Pierwsze wzmianki o źródłach leczniczych pochodzą z początku XVII w. Sanatorium założył najmłodszy syn Marii Teresy Maksymilian II Franciszek w 1780 r. Obecną nazwę sanatorium otrzymało w 1803 roku od najbardziej znanego hetmana Karola, który jako pierwszy europejski dowódca pokonał Napoleona pod Aspen w 1908 r. 


Prowadzone tu pomiary klimatyczne dowodzą, że jest tu najczystsze powietrze w Europie środkowej - w tym przypadku muszę się zgodzić bez zająknięcia. Aż chce się oddychać. A wszystko dlatego, że uzdrowisko leży w dolinie górskiej rzeczki Białą Opava, na wschodnim zboczu naszego Pradziada.


Po "krótkim" spacerze i zrobieniu ponad setki zdjęć idziemy na szlak. Pogoda zaczyna nas rozpieszczać. Więc tym bardziej idziemy rześkim krokiem. Kierujemy się szlakiem oznaczonym dwoma kolorami żółtym i niebieskim. Szlaki wiodą krótką chwilę drogą asfaltową, ale chwilę później wchodzimy w dolinę potoku Bila Opava, a po 1,5 godzinie znajdujemy się już w rezerwacie przyrody Bila Opava.





Rezerwat to wąwóz, jaki wydrążyła sobie rzeka. Kaskady, wodospady, progi ?? Ależ proszę bardzo. Tu jest wszystko. Dodatkową atrakcją  trasy prowadzącej przez wąwóz są drabinki, drewniane schody, przez które należy się wspinać, żeby pokonać ten odcinek. Na szlaku znajdują się tablice dydaktyczne informujące, że w ostatnich latach dolina została nawiedzona przed dwa kataklizmy. Najpierw w 1997 r. przeszła tędy powód, a potem w 2004 r. ogromny huragan, który zniszczył stary drzewostan. Jednakże ponieważ jest to teren rezerwatu, człowiek nie może ingerować w naturę. Dlatego też szkody powstałe po tych kataklizmach nie zostały uprzątnięte. Nie ukrywam, że pomimo strat jakie odniósł ten rezerwat, jest to też element który tworzy dodatkowy klimat tego miejsca.



Chcąc pokonać dolinę możemy wybierać pomiędzy dwoma szlakami - żółtym i niebieskim. My metodą - na chybił trafił, wybraliśmy szlak żółty i to był najlepszy z możliwych wyborów. Mostki, kładki, przeszkody.


Kierujemy się w kierunku schroniska Barbórka i źródła Białej Opavy. Sprawdzamy, że pokonana przez nas trasa to 5 km, a przewyższenie wyniosło 500 m. Zaraz za schroniskiem wschodzimy na drogę asfaltową. Na rozwidleniu w prawo, a następnie czerwonym i niebieskim szlakiem docieramy Pradziada (1491 m n.p.m.). Akurat droga asfaltowa była dla mnie najmniejszą atrakcją. Dopiero zbliżając sie do szczytu i mogąc podziwiać panoramy okolicznych terenów byłam szczęśliwa. A gdy dostrzegam w tle masyw Śnieżnika, moja radość nie zna granic.



Pradziad jest najwyższym szczytem Jeseników. Jest też najwyższym szczytem Moraw i Śląska Czeskiego, a także najwyższym szczytem Sudetów Wschodnich. Na górze znajduje się wieża nadajnikowa o wysokości 162 m. Jest to również napewno wspaniały punkt widokowy. Piszę "napewno" gdyż nie było nam dane z niego skorzystać. Natomiast dla chętnym mogę podpowiedzieć, że znajdują się na nim dwa miejsca widokowe  - na wysokości 19 i 70 metrów - do których można dostać się windą.

Widokami upajałam się tak długo, że ostatnie kilometry pokonywaliśmy w totalnych ciemnościach - podziękowania dla M. który akurat posiadał czołówki ;).
Ze względu na dość późną porę zdecydowaliśmy się nie wracać tą trasą, którą przyszliśmy, ale kierujemy się do Ovcarni, a potem prosto na zielony szlak, którego dużą część pokonujemy już z czołówkami.

Docieramy do Karlovej, odpalamy auto i wracamy w kierunku Wrocławia.



22 listopada 2013

K2, Into The Mind i Żywioły we Wrocławiu

Nadchodził, zbliżał sie i już jest. Właśnie dzisiaj się zaczyna 4 Festiwal Filmów Świata 3 Żywioły w Kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu.


Jak zwykle jest to możliwość przeniesienia się w te wszystkie miejsca w które chcemy sie wybrać, albo w te w których byliśmy. Spojrzenia na nie z nowej, innej, czyjejś perspektywy. Wysłuchania ciekawych opowieści. Złapania nowych wiatrów w żagle. Tak by już za chwilę wyruszyć w kolejne wojaże. 

A co w tym roku??
A w tym roku same atrakcje. 

Chociażby spotkanie z Tomaszem Tomaszewskim - znanym zarówno w kraju jak i za granicą polskim fotografikiem - reportażystą, który zaprezentuje swoje zdjęcia z wystawy 'Sugar Town'.

Perełki filmowe takie jak - "Ścigając arktyczny lód", "Dwoje na K2", polska premiera filmu "Earth". 

Nothing on Earth reż. Michael Angus

I film  którym pisałam niedawno, przy okazji jego premiery - tu- czyli nowe dziecko kanadyjskiej wytwórni Sherpas Cinema "Into the Mind". Majstersztyk filmowy - zacierający granice pomiędzy snem a rzeczywistością, odkrywający motywy podejmowania skrajnego ryzyka, chociażby czy głównie w górach.




Tak wiec zapraszam. 



wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony organizatora.

21 listopada 2013

Karkonoskie Dni Lajtowe

Spotkania z ludźmi gór zawsze należą dla mnie do udanych. Możliwość spotkania się z osobami, których wyczyny się śledzi, posłuchania ich opowieści, możliwość porozmawiania z nimi zawsze sprawia przyjemność. Karkonoskie Dni Lajtowe są corocznym świętem ludzi gór, na którym spotykają się członkowie i sympatycy Polskiego Klubu Alpejskiego.


Co roku odbywają się w innym miejscu. W tym roku miastem które gościło imprezę był Karpacz. Całą impreza trwała 3 dni, a każdy dzień to była perełka wypełniona spotkaniami z cudownymi ludźmi, pełnymi opowieści, zdjęć, filmów.
Pogoda przywitała nas przecudowna, góry zachęcały do spacerów, a my na spotkanie z ludźmi gór.



Pośród osób, które dzieliły się swoimi opowieściami był Aleksander Lwow, Adam Bałecki, Aleksander Zakołodny, Siergiej Bogomołow, Monika Witkowska, Ihor Karabin, Gilberto Merlante, Teofil Vlad. I wiele innych znanych nazwisk. 


Gościem specjalnym był Denis Urubko, któremu nadano w tym roku Honorowe Członkostwo Polskiego Klubu Alpejskiego i wręczono nagrodę Primus Inter Pares 2013.

fot. materiały XIV Karkonoskie Dni Lajtowe


Były opowieści o Evereście, Nanga Parbat, wspomnienia o wyjątkowych ludziach, którzy niestety już nie są z nami, o planach na następne sezony, o przyjaźniach zawieranych w górach...

A na sam koniec pogoda zrobiła nam sympatycznego psikusa i spadł śnieg :)







14 listopada 2013

Zielone Bergen - Bergenhus Festning

Ostatnimi czasy przesiadywałam głównie w górach. Ale zanim wpisy o moich ukochanych pagórkach, jeszcze kilka słów o Bergen. Dzisiaj kilka słów i obrazków o parku przy Bergenhus Festning.

Kierując się do centrum miasta, łatwo trafić do zamku Bergenhus. Była to siedziba norweskiego króla Hakona Hakonssona. Dla norwegów jest to ważna postać, bo to za jego sprawą umocniła się pozycja Norwegii w świecie, ba król zjednał sobie nawet przychylność papieża. Władca żył w XIII wieku, a krajem rządził ponad  czterdzieści lat. Warto zwiedzić zamek, wejść na wieżę (zbudowaną w XVI w.) z której można podziwiać panoramę miasta. Ale nie oddalajcie się od razu od tego miejsca. 


                                                                                                                                                                  Dzisiaj cały kompleks nazwany jest Twierdzą Bergen. Ale fortyfikacje to nie tylko mury. To równiez zieleń, a nawet i głównie zieleń. Dawniej stanowiła ona funkcje maskujące, teraz park pełni role rekreacyjną. Forteca stanowi tereny rekreacyjne od 1800 roku (albo i nawet jeszcze wczęniej). Dawniej był to głównie niedzielny spacer po wałach. Obecnie w związku z przekształceniami obiektów wojskowych na instytucje kultury, tereny te nabierają znaczenia w takich dziedzinach jak ogrodnictwo czy sztuka w parku. I tak też dzieje się w tym przypadku. 



Dawniej było jasne, że dowódca twierdzy posiadał swój dom i ogród. Rosły tam zarówno misternie dobrane kwiaty i krzewy ozdobne, a także drzewa i krzewy owocowe oraz warzywa tworzące cześć ogrodową. Był tam również staw hodowlany, w którym hodowano karpie i węgorze. Obecnie odtwarzana jest cześć ogrodu ozdobnego i owocowego. Całość to jednak spory wydatek zarówno czasowy jak i finansowy. Ale widać, że o to co się zachowało Norwedzy dbają z pietyzmem. A pozostała cześć starają się zagospodarować z rozmysłem.




       




Nad całością planów czuwa Dyrekcja ds. Dziedzictwa Kulturowego. Ogród został zagospodarowany i tak jest też utrzymywany jako park krajobrazowy w angielskim stylu.  Oficjalnie na rok 2014 wyznaczono termin zakończenia prac,. 







ps. do parku można wejść bezpłatnie :)

24 września 2013

„Into The Mind”

Zapewne znacie kanadyjską wytwórnię Sherpas Cinema, którzy są twórcami wielokrotnie nagradzanego na całym świecie filmu narciarskiego "All I Can" ? Znacie. A więc już 28 września w Krakowie, w kinie "Kijów" odbędzie się światowa premiera ich nowej, długo wyczekiwanej produkcji "Into The Mind"

źródło: tu

Nowa produkcja z Sherpa Cinema opowiada o ryzyku w górach, które podejmują najlepsi narciarze i snowboardziści. Eric Crosland z wytwórni Sherpas Cinema powiedział o filmie: " Ma to być eksploracyjna epopeja o docieraniu do granic ludzkich możliwości, będzie się rozgrywać między jawą i snem".



Ludzie z Sherpas Cinema to najlepsi narciarze ekstremalni. Sama przyznaję, że oglądając ich wyczyny, nie raz zastanawiałam się co tez siedzi w głowach tych ludzi, co myślą gdy decydują się na takie narażanie na niebezpieczeństwo, gdy pokonują swoje słabości. Mam nadzieję, że ten film chociaż trochę uchyli tego tematu.



źródło: tu




10 września 2013

Wokół Kotłów Wielkiego i Małego Stawu

Góry są dobre na wszystko. Tak więc w myśl tej teorii ostatni weekend wybraliśmy się w Karkonosze. Pogoda uraczyła nas przecudowną pogodą. Nie było wcale dużo ludzi na szlaku - a to dziwne, bo i pogoda cudna, i ścieżka popularna. Ale przecież nie będziemy narzekać.
Pierwotnie miała być Śnieżka, w międzyczasie zrobiła się ścieżka przyrodnicza wokół Kotłów Wielkiego i Małego Stawu.

  fot. M.Cendrowicz

Standardowo auto zostawiamy na parkingu przy Świątyni Wang i w las. Zaczynamy od Świątyni Wang i dzielnie spacerujemy żółtym szlakiem do Polany. Tu chwila przerwy na przeanalizowanie trasy z pierwszymi propozycjami  - może nie Śnieżka. Ale wędrujemy dalej i skręcamy na niebieski szlak kierując się do Schroniska PTTK Samotnia i Małego Stawu. 


         
                                                                           fot. M.Cendrowicz

Niecka Małego Stawu jest zamknięta od północy moreną czołową ostatniego etapu zlodowacenia. Moreny czołowe, boczne oraz denne starszych etapów zlodowacenia występują na przestrzeni około 2 km poniżej kotła w kierunku północnym. Ściany kotła pocięte są kilkoma żlebami i porośnięte bogatą roślinnością subalpejską. I właśnie w północno-wschodniej części kotła, nad Mały Stawem, znajduje się Schroniska PTTK Samotnia.

  fot. M.Cendrowicz

Marudzimy chwilkę robiąc zdjęcia i decydujemy się jednak zatrzymać na dłuższą chwilę w Schronisku Strzecha Akademicka.
Chociaż Samotnia jest według mnie najładniej usytuowanym schroniskiem to Ja osobiście uwielbiam Strzechę Akademicką. Chwila przerwy, odkrycie cydru, spałaszowanie kanapek, sesja fotograficzna i szybkie przegrupowanie planów. Idziemy czerwonym szlakiem wokół Kotłów Małego i Wielkiego Stawu. 

   fot. M.Cendrowicz
   fot. M.Cendrowicz
                                                                           fot. M.Cendrowicz

A więc najpierw niebieskim szlakiem do Spalonej Strażnicy i dalej kierujemy się na czerwony szlak.  Tym razem obowiązkowo przystanki przy tabliczkach informacyjnych opisujących bogactwo flory i fauny Karkonoskiego Parku Krajobrazowego. 

źródło: tu

Mijamy Kocioł Małego a potem Dużego stawu. Decydujemy się skręcić szybciej na zielony szlak i udać w kierunku Polany. 

     
                                                                                            fot. M.Cendrowicz

Ponieważ goni nas czas a na 18 musimy być we Wrocławiu, już bez postojów schodzimy do Świątyni Wang i dalej do samochodu (zahaczając o lodziarnię ;P).

A tak się prezentowała nasza trasa :)