6 listopada 2012

Rekonstrukcja in progress .. czyli Bitwa pod Grunwaldem, Vega i wełniane kiecki

Przypadkiem udało mi się niedawno oglądnąć dokument Patryka Vegi "Bitwa pod Grunwaldem". Najpierw poszła fama i powszechne zastanawianie się co też ów dzieło ukaże (artykuł). Później poszła fama i ...tu już różnie.
Szczerze powiedziawszy, sama nie do końca wiem jak się odnieść do tego filmu. A to chyba dlatego, że sama się rekonstrukcja zajmuje na co dzień.
Z jednej strony miło mi się słuchało opinii moich znajomych nie mających nic wspólnego z tym hobby, że film fajnie pokazał, że to nie tylko zabawa, że biorą w tym udział poważni ludzie, że widać zaangażowanie etc. Z drugiej strony były takie momenty, za które szczerze powiedziawszy było mi wstyd.
Ciekawa jestem jak inni odebrali ten film. Czy pokazał on po co Ci ludzie ciągną na tego typu imprezy, po co tarabanią ze sobą cały majdan różności (od ciuchów, ozdób, zbroi, poprzez namioty, meble, naczynia), po co wydają tyle pieniędzy na wierne odtworzenie całego dobytku średniowiecznego człowieka i po co wbijają się w 30 -parostopniowym upale w wełniane sukienki i ciężkie zbroje.

a tak na zakończenie autorka bloga w 30-parostopniowym upale na 600-leciu bitwy pod Grunwaldem w 2010 r. w roli makietanki (tu akurat w lnianej sukience).




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz