16 marca 2011

Toruń


Tak naprawdę to Ja się w tym mieście zakochałam. Od pierwszego dnia jak tylko przyjechałam tu na studia zakochałam się i ta miłość do tego miasta trwa nieustannie cały czas. Jadąc do Olsztyna miałam możliwość :odwiedzenia: mojego ulubieńca, co nastroiło mnie wyjątkowo pozytywnie. 

Olsztyn szkoleniowo marcową porą




Pierwsze wiosenne promienie przywitały mnie w Olsztynie. Chociaż byłam tam tylko dwa dni, miasto zdołało mnie zachwycić swoją urodą. Żałuję tylko, że nigdy wcześniej nie pokusiłam się pospacerować jego uliczkami, chociaż miałam ku temu sposobność.

6 marca 2011

Gardenia i Poznań, Poznań i Gardenia




Piątek okazał się wyjątkowo mroźną końcówką lutego. Dlatego też wybierałam się na tegoroczną Gardenię z nadzieją, że mnie troszkę ociepli i zaprezentuje to co najlepsze z architektury krajobrazu. Cóż.... w tą rolę niespodziewanie doskonale wczuła się poznańska starówka, która zaczarowała, oczarowała i osłodziła piątkowe popołudnie :)

27 lutego 2011

W górach jest wszystko co kocham....


Cisza, spokój, brak hałasu, nieograniczona przestrzeń, wszędobylska biel i góry. Czegóż można było chcieć więcej. W takich miejscach zawsze odpoczywam.

13 lutego 2011

Niedzielne słodkości



Ponieważ moja miłość do słodkości doskonale uzupełnia się z miłością do pieczenia, w sobotni wieczór postanowiłam ponownie je połączyć. Idąc tropem kawa + ciastko niedzielnym porankiem, postanowiłam upichcić coś słodkiego. Doskonały przepis znalazłam tutaj. Jak w poprzednich przypadkach, gdy korzystałam z przepisów autorki przepis okazał sie strzałem w dziesiątkę. A dzisiejszy dzień od samego początku nabrał słodkości :))
Posted by Picasa

31 stycznia 2011

Biegóweczki




Piękniejszej pogody chyba nie można było sobie wymarzyć na szusowanie po jakuszyckich trasach. Mrozik, słoneczko, błękitne niego, pełno śniegu - czegóż można chcieć więcej?? No można, więcej wolnego czasu, żeby pojeździć dłużej :)

21 stycznia 2011

Rainbow


racząc się rooibosem przy dźwiękach Sigur Ros, a mianowicie utworkiem Hoppipolla przypomniała mi się tęcza. Z jednej strony dziwne skojarzenia, ale z drugiej... Hoppipolla to chyba najbardziej optymistyczny teledysk jaki miałam przyjemność oglądać, kojarzący się z radością, beztroską i światem bez rzeczy niemożliwych. I właśnie tak jest z tęczą - trzeba wierzyć a na jej końcu znajdzie się skarb ;)