26 października 2010

Autumn colors...

Moja ulubiona pora roku. Żółcie, pomarańcze, czerwienie, brązy. Jakby cały świat zmienił się nagle w jedną wielką paletę ciepłych barw...

24 października 2010

Glósóli

jedna z przyjaznych mi duszyczek powiedziała dzisiaj: niebo śpiewa z górami...
a więc niech śpiewa...

Foggy...


Moje ukochane miasteczko - tak samo magiczne, jak góra u stóp której osiadło. Jak tylko wyzdrowieję, biegnę z aparatem, żeby uchwycić je w złocie, brązie i pomarańczach :))

22 października 2010

Starocie








Krzesło pamiętające zapewne jeszcze mieszkańców domu mojego pradziadka, zanim on się tam pojawił. Przez szereg lat "dorobiło" się bieli, czerwieni, błękitu, granatu. Powoli pomagam mu wrócić do pierwotnego stanu. Mam nadzieję, że niedługo będzie wyjątkowo szykowne, jak za starych dobrych czasów  :)

Prowansalskie Scones Z Cebulką :)



 Po porządkach zawsze należy się coś dobrego. Tym razem uraczyłam się prowansalskimi scones z cebulką. Aromatyczne, mięciutkie w środku i z chrupiącą skórką na wierzchu. Co prawda w oryginale napisano czosnek i otręby, ale prawdziwy kucharz zawsze sobie poradzi ;) Więc jest cebulka.. Przepis znalazłam kiedyś w sieci i jest to jeden z niewielu, który realizowany krok po kroku sprawdza się w 100%.

a w oryginale przepis brzmi tak:

-200 g mąki pszennej
- 60 g otrębów
- 50 g miękkiego masła
- 5 łyżek śmietany
- 3 ząbki czosnku (przepuszczone przez praskę) - w mojej wersji 1,5 drobno pokrojonej i zeszklonej cebulki
- 2 pełne łyżeczki ziół prowansalskich
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka soli
- 2 szczypty pieprzu

 Wszystkie składniki łączymy i ugniatamy aż wyjdzie jednolite, elastyczne ciast. Rozwałkujemy je na placek o grubości ok. 2 cm i szklanką wycinamy krążki, które układamy na blasze. Pozostałe ciasto znowu ugniatamy, rozwałkowujemy i wycinamy krążki i tak do ostatniej sztuki. Następnie do rozgrzanego do 225 stopni piekarnika na 15-20 minut. I smacznego :)

Bieszczadzkie wspomnienia...






W końcu zabrałam się za zrobienie wstępnej selekcji zdjęć z wakacyjnych podróży. Odruchowo sięgnęłam po zdjęcia z moich ukochanych Bieszczad. Teraz przy filiżance herbatki z cytryną z przyjemnością oglądam zdjęcia i wspominam wyprawy po szczytach z utęsknieniem czekając na następne odwiedziny...

Lwów







Za każdym razem gdy wracam do tego miasta zaskakuje mnie jego klimat. Z jednej strony prawie europejskie miasto, z drugiej cały czas mam wrażenie, że cofam się w czasie. Jest jeszcze coś, ciężko to opisać ale sprawia, że wracam...