31 grudnia 2010

Sylwestrowo, postanowieniowo



Święta święta i po świętach... Wszyscy jeszcze w radosnym uniesieniu, nadal oczarowani blaskiem świątecznych światełek i zapachem pierników starają się znowu włączyć w trybiki dnia normalnego. I nagle pojawia się wielkie BUM czyli noc sylwestrowa. I zaczyna się obłęd i szaleństwo: stroje, fryzury, a gdzie, a z kim. I coś co jest dla mnie co roku zachowaniem z kategorii masowego szaleństwa. O czym mówię?? O noworocznych postanowieniach. Na hura tworzy cudowne postanowienia typu będę lepsza, schudnę, rzucę palenie, będę się więcej uczyć/pracować/ćwiczyć/uśmiechać/milczeć/jeździć/podróżować...ufff i tysiące innych. Tylko czy warto wymyślać tysiące postanowień, których i wiemy, że nie zrealizujemy?? Przecież takie postanowienia możemy podjąć w każdej chwili, a żeby je zrealizować potrzebna jest nam silna wola a nie magia jednego wieczoru.

I tego życzę sobie i Wszystkim, którzy tu trafią
aby wszystkie plany i marzenia, które się będą nam spełniać były tym czego naprawdę chcieliśmy, a nie tym co przyniosła nam masowa potrzeba.
A sylwestrową nic spełniajcie zgodnie ze swoimi oczekiwaniami w myśl zasady, że nie ważne czasami gdzie, najważniejsze z kim :))

25 grudnia 2010

Świątecznie




Że, jako mówi nam wszystkim
Dawne, odwieczne orędzie,
Z pierwszą na niebie gwiazdą
Bóg w naszym domu zasiędzie.
Sercem Go przyjąć gorącym,
Na ścieżaj otworzyć wrota
Oto co czynie wam każe
Miłość, największa cnota.

                                       (- Jan Kasprowicz, Przy wigilijnym stole)

24 grudnia 2010

Grudniowo w Dreźnie







ponieważ każdy czas jest właśnie tym dobrym czasem, żeby wybrać się na wycieczkę w przedświąteczny weekend wybrałam się do Drezna. Na pierwszy ogień poszedł Zwinger - architektoniczny klejnot Drezna. Zachwycający, szczególnie w śnieżnym, białym przybraniu. Po zachwycie rezydencją elektorów saskich przyszedł czas na spacerek po starym mieście - Kathedrale Ss. Trinitatis, Brühlsche Terrasse, Kościół Hofkirche i FRAUENKIRCHE. Szczególnie ta ostatnia budowla, pomimo faktu, że została odbudowana praktycznie od nowa, zachwyca swoim wyglądem i drobiazgowym wykonaniem. A na zakończenie Jarmark Bożonarodzeniowy - z jego smakami, zapachami i kolorami przyprawiającymi wręcz o zawroty głowy :)


do zobaczenia za rok Drezno ...


14 grudnia 2010

Świąteczne jarmarki

święta, święta, święta.....

oczywiście, nie byłabym sobą gdybym nie odwiedziła przynajmniej jednego. Ale dzisiaj tylko o jednym, który odbył się w Browarze Mieszczańskim we Wrocławiu. Ja powinnam mieć odgórnie zakazane chodzić na tego typu imprezy, bo nie jestem w stanie oprzeć się cudownością jakie tam są prezentowane. Tak więc tegoroczny bazAr't mogę zaliczyć do jak najbardziej udanych i cieszących oko imprez.

a na pamiątkę moje oko cieszą zakupione kolczyki :)












21 listopada 2010

26 października 2010

Autumn colors...

Moja ulubiona pora roku. Żółcie, pomarańcze, czerwienie, brązy. Jakby cały świat zmienił się nagle w jedną wielką paletę ciepłych barw...

24 października 2010

Glósóli

jedna z przyjaznych mi duszyczek powiedziała dzisiaj: niebo śpiewa z górami...
a więc niech śpiewa...

Foggy...


Moje ukochane miasteczko - tak samo magiczne, jak góra u stóp której osiadło. Jak tylko wyzdrowieję, biegnę z aparatem, żeby uchwycić je w złocie, brązie i pomarańczach :))

22 października 2010

Starocie








Krzesło pamiętające zapewne jeszcze mieszkańców domu mojego pradziadka, zanim on się tam pojawił. Przez szereg lat "dorobiło" się bieli, czerwieni, błękitu, granatu. Powoli pomagam mu wrócić do pierwotnego stanu. Mam nadzieję, że niedługo będzie wyjątkowo szykowne, jak za starych dobrych czasów  :)

Prowansalskie Scones Z Cebulką :)



 Po porządkach zawsze należy się coś dobrego. Tym razem uraczyłam się prowansalskimi scones z cebulką. Aromatyczne, mięciutkie w środku i z chrupiącą skórką na wierzchu. Co prawda w oryginale napisano czosnek i otręby, ale prawdziwy kucharz zawsze sobie poradzi ;) Więc jest cebulka.. Przepis znalazłam kiedyś w sieci i jest to jeden z niewielu, który realizowany krok po kroku sprawdza się w 100%.

a w oryginale przepis brzmi tak:

-200 g mąki pszennej
- 60 g otrębów
- 50 g miękkiego masła
- 5 łyżek śmietany
- 3 ząbki czosnku (przepuszczone przez praskę) - w mojej wersji 1,5 drobno pokrojonej i zeszklonej cebulki
- 2 pełne łyżeczki ziół prowansalskich
- 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka soli
- 2 szczypty pieprzu

 Wszystkie składniki łączymy i ugniatamy aż wyjdzie jednolite, elastyczne ciast. Rozwałkujemy je na placek o grubości ok. 2 cm i szklanką wycinamy krążki, które układamy na blasze. Pozostałe ciasto znowu ugniatamy, rozwałkowujemy i wycinamy krążki i tak do ostatniej sztuki. Następnie do rozgrzanego do 225 stopni piekarnika na 15-20 minut. I smacznego :)

Bieszczadzkie wspomnienia...






W końcu zabrałam się za zrobienie wstępnej selekcji zdjęć z wakacyjnych podróży. Odruchowo sięgnęłam po zdjęcia z moich ukochanych Bieszczad. Teraz przy filiżance herbatki z cytryną z przyjemnością oglądam zdjęcia i wspominam wyprawy po szczytach z utęsknieniem czekając na następne odwiedziny...

Lwów







Za każdym razem gdy wracam do tego miasta zaskakuje mnie jego klimat. Z jednej strony prawie europejskie miasto, z drugiej cały czas mam wrażenie, że cofam się w czasie. Jest jeszcze coś, ciężko to opisać ale sprawia, że wracam...